|
skoro pierwszą połowę wakacji poświęciłam na wpędzanie się w depresję, drugą postanowiłam poświęcić na wychodzenie z niej. starałam się to zrobić po męsku, ponieważ mój mężczyzna mi w tym nie pomagał, usiłowałam sama nim być. wszak każda kobieta jest świadoma tego, że lepiej być facetem. biało - różowa naklejka firmy odzieżowej z napisem "dzięki bogu jestem kobietą" została wyrzucona na śmietnik. bo niby za co ja mam dziękować? tu wspominam kasię nosowską i manuelę gretkowską. szczególnie tę drugą, na akademii sztuk przepięknych.
moje załamanie pogłębił znacznie film polski pod tytułem "jak żyć". otóż to bardzo trafne pytanie. pytanie, wręcz - miesiąca. chyba każdy człowiek miał sen wariata o tym, że robi film o sobie, proszę nie bądźmy tacy skromni. ten człowiek ów sen urzeczywistnił i efekt chyba został zamierzony - jest to smutny, wręcz depresyjny film, na którym nie ma się ochoty trzymać swojego faceta za rękę. oczywiście są jednostki, które ten film uspał i rozumiem je serdecznie. nie pamiętam już kiedy ostatnio byłam na jakiejś imprezie dla tych milszych dziewczynek. ze starych hipchopów towarzyszy mi jedynie ciągle choć przerywalnie fisz, gdzieś tam ciągle pozostaje jakaś sympatia a i męska muzyka chyba przez woodstockowy koncert jest całkiem przyjazna. i to by było na tyle. nadal studiuję (dostałam się!) i - nadal szukam pracy moich marzeń, ale chyba zwierzęca natura bierze górę nad ambicjami, no cóż, taka niemęska filozofia sportu. Name: Komentarze: |